Poczytaj mi mamo i tato

Na straganie Jan Brzechwa

Na straganie w dzień targowy

takie słyszy się rozmowy

- Może pan się o mnie oprze

pan tak więdnie panie koprze.

- Cóż się dziwić, mój szczypiorku

leżę tutaj już od wtorku...

Rzecze na to kalarepa:

- Spójrz na rzepę, ta jest krzepka.

Groch po brzuszku rzepę klepię:

- Jak tam rzepką? Coraz lepiej?

- Dzięki, dzięki panie grochu,

jakoś żyje się po trochu.

Lecz pietruszka - z tą jest gorzej,

blada, chuda, spać nie może.

- A to feler - westchnął seler.

Burak stroni od cebuli,

a cebula doń się czuli.

- Mój buraczku, mój czerwony,

czy byś nie chciał takiej żony?

Burak tylko nos zatyka:

- Niech no pani prędzej zmyka,

ja chcę żonę mieć buraczą,

bo przy pani wszyscy płaczą.

- A to feler - westchnął seler.

Naraz słychać głos fasoli:

- Gdzie się pani tu gramoli?

- Nie bądź dla mnie taka wielka

- odpowiada jej brukselka.

- Widzieliście jaka krewka

- zaperzyła się marchewka.

- Niech rozsądzi nas kapusta.

- Co? Kapusta? Głowa pusta?

A kapusta rzecze smutnie:

- Moi drodzy, po co kłótnie,

po co wasze swary głupie,

wnet i tak zginiemy w zupie.

- A to feler -westchnął seler.

Rzepka Julian Tuwim

Zasadził dziadek rzepkę w ogrodzie,

chodził te rzepkę oglądać co dzień.

Wyrosła rzepka jędrna i krzepka,

schrupać by rzepkę z kawałkiem chlebka!

Więc ciągnie rzepkę dziadek niebożę,

ciągnie i ciągnie, wyciągnąć nie może!

Zawołał dziadek na pomoc babcię:

“Ja złapię rzepkę, ty za mnie złap się!”

I biedny dziadek z babcią niebogą

ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą!

Babcia za dziadka,

dziadek za rzepkę,

Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!

Przyleciał wnuczek, babci się złapał,

poci się, stęka, aż się zasapał!

Wnuczek za babcię,

babcia za dziadka,

dziadek za rzepkę,

Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!

Pocą się, sapią, stękają srogo,

ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą!

Zawołał wnuczek szczeniacka Mruczka,

przyleciał Mruczek i ciągnie wnuczka!

Mruczek za wnuczka,

wnuczek za babcię,

babcia za dziadka,

dziadek za rzepkę.

Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!

Pocą się, sapią, stękają srogo,

ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą!

Na kurkę czyhał kotek w ukryciu,

Zaszczekał Mruczek: "Pomóż nam, Kiciu!"

Kicia za Mruczka,

Mruczek za wnuczka,

wnuczek za babcię,

babcia za dziadka,

dziadek za rzepkę,

Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!

Pocą się, sapią, stękają srogo,

ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą!

Więc woła Kicia kurkę z podwórka,

Wnet przyleciała usłużna kurka.

Kurka za Kicię,

Kicia za Mruczka,

Mruczek za wnuczka,

wnuczek za babcię,

babcia za dziadka,

dziadek za rzepkę,

Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!

Pocą się, sapią, stękają srogo,

ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą!

Szła sobie gąska ścieżynką wąską,

krzyknęła kurka: "Chodź no tu gąsko!"

Gąska za kurkę,

kurka za Kicię,

kicia za Mruczka,

Mruczek za wnuczka.

wnuczek za babcię,

babcia za dziadka,

dziadek za rzepkę.

Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!

Pocą się, sapią, stękają srogo,

ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą!

Leciał wysoko bocian - długonos,

"Fruńże tu, boćku, do nas na pomoc!"

Bociek za gąskę,

gąska za kurkę,

kurka za Kicię,

Kicia za Mruczka,

Mruczek za wnuczka,

wnuczek za babcię,

babcia za dziadka,

dziadek za rzepkę,

Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!

Pocą się, sapią, stękają srogo,

ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą!

Skakała drogą zielona żabka,

złapała boćka - rzadka to gratka!

Żabka za boćka,

bociek za gąskę,

gąska za kurkę,

kurka za Kicię,

Kicia za Mruczka,

Mruczek za wnuczka,

wnuczek za babcię,

babcia za dziadka,

dziadek za rzepkę.

A na przyczepkę

kawka za żabkę,

bo na tę rzepkę

też miała chrapkę.

Tak się zawzięli,

tak się nadęli,

że nagle rzepkę

trrrach!! - wyciągnęli!

Aż wstyd powiedzieć,

co było dalej!

Wszyscy na siebie

poupadali:

rzepka na dziadka,

dziadek na babcię,

babcia na wnuczka,

wnuczek na Mruczka,

Mruczek na Kicię,

Kicia na kurkę,

kurka na gąskę,

gąska na boćka,

bociek na żabkę,

żabka na kawkę

i na ostatku

kawka na trawkę.

***

Warzywa Julian Tuwim

Położyła kucharka na stole:

kartofle,

buraki,

marchewkę,

fasolę,

kapustę,

pietruszkę,

selery,

i groch.

Och!

Zaczęły się kłótnie,

kłócą się okrutnie:

kto z nich większy,

a kto mniejszy.

Kto ładniejszy,

kto zgrabniejszy:

Kartofle?

Buraki?

Marchewka?

Fasola?

Kapusta?

Pietruszka?

Selery?

Czy groch?

Ach!

Nakrzyczały się, że strach!

Wzięła kucharka -

Nożem ciach!

Pokrajała, posiekała:

kartofle,

buraki,

marchewkę,

fasolę,

kapustę,

pietruszkę,

selery,

i groch -

i do garnka!

„Jarzębina” – Władysława Broniewskiego

Ten wierszyk pochodzi z książeczki „Dla dzieci ”.

Jarzębina, jarzębina

już czerwienić się zaczyna,

chce korali mieć bez liku

i przeglądać się w strumyku:

” Takam śliczna i młodziutka,

lecz ta młodość taka krótka,

bo opadnie liść niedługo,

słota zjawi się z szarugą,

posmutnieją pola, lasy,

nie zostanie nic z mej krasy.”


Na chodniku

Na chodniku przystań bokiem.

Popatrz w lewo bystrym okiem,

skieruj w prawo wzrok sokoli,

znów na lewo spójrz powoli.

Jezdnia wolna – więc swobodnie

mogą po niej przejść przechodnie.


Światła na skrzyżowaniu

Niech każdy stanie

przed skrzyżowaniem...

Palą się światła...

Popatrz na nie!

Światło zielone,

Jak młode listki,

na drugą stronę

zaprasza wszystkich.

A światło żółte,

jak liść jesieni,

ostrzega - śpiesz się,

bo ruch się zmieni!

Światło czerwone

Jak mak, jak ogień

- wszystkim przechodniom

zamyka drogę!


Wiersz „Mikołaj”

Wszystkie dzieci Mikołaja kochają,

Wszystkie dzieci na niego czekają,

Moc prezentów każdemu przyniesie,

Każde dziecko z prezentów się cieszy.

A Mikołaj, choć siwą ma brodę,

To wśród dzieci wciąż czuje się młodo,

Wszystkie głaszcze po twarzach,

Prezentami obdarza

I o każdym pamięta w te święta


Śnieg Edward Szymański

Płatki bielutki, białe

spadają z nieba, krążą,

wioski i miasta całe

w srebrzystym puchu krążą.

Tańczą nad nimi w górze

coraz ich więcej, więcej...

Gdy na nie patrzeć dłużej,

to aż się w oczach kręci!

Lecą leciutkie płatki

aby otulić ziemię,

gdzie zioła śpią i kwiaty

i przyszłe zboże drzemie...

Gdy śnieg, co ziemię skryje

w cieple się stopi; wiosną

kwiaty znów odżyją

i zboża znów wyrosną.

Ptaszek w gościnie Stanisław Jachowicz

Puk, puk, ptaszek do okienka:

-"Niech tam otworzy panienka;

bo to teraz straszna zima,

nigdzie i ziarneczka nie ma".

I ptaszynie otworzyli,

ogrzali i nakarmili.

A ptaszyna, wdzięczna za to,

śpiewała im całe lato.


Bałwan ze śnieguBarbara Kossuth

Ulepiły dzieci

ze śniegu bałwana,

W kapeluszu, z fajką w zębach

wygląda na pana.

Pewno ci tu zimno,

śniegowy bałwanie,

chodźże do nas do przedszkola

na ciepłe śniadanie.

Zaiskrzył się bałwan,

jakby śmiał się z tego:

- Mróz - to mój przyjaciel,

- stopniałbym bez niego.


ZGRANA PARA

Moja babcia z moim dziadkiem

są tak bardzo zgrani:

kiedy dziadek gdzieś wychodzi

- babcia pędzi za nim !

Moja babcia z moim dziadkiem

są najlepszą parą:

kiedy babcia mówi czysto

- dziadek tylko gwarą !

Moja babcia z moim dziadkiem

są jak dwa gołąbki:

kiedy dziadek chce się golić

- babcia właśnie myje ząbki !

Moja babcia z moim dziadkiem

wyglądają pięknie

ledwo wyjdą z mego domku

- już za nimi tęsknię !!


Nasza Babcia

Maria Terlikowska

Nasza babcia umie tyle,

że uwierzyć trudno w to.

Czego dotknie się na chwilę,

jak zegarek będzie szło.

Babcia jest jak dobra wróżka,

co otwiera bajkom drzwi.

Bo gdy kładzie nas do łóżka

mamy potem piękne sny.

Babcia wszystko zrobi dla nas,

z jej pomocy każdy rad.

Babcia strasznie jest kochana,

wiec niech żyje nam STO LAT!!!


Dziadek

Mój dziadek wie prawie wszystko,

umie gwizdać jak kos.

Ma duże okulary

i długi siwy wąs.

Potrafi z kawałka drewna

wystrugać lalkę i psa.

Jak piękna książka dla dzieci

Dziadek sto bajek zna.

Gdy jestem trochę śpiąca

a w domu cisza i mrok -

bierze mnie na kolana

i mruczy jak duży kot.